Liberalizm czy rozwiązłość

30 maj 2010

Wiele osób czuje zgorszenie zaglądając na strony zawierające ogłoszenia towarzyskie. Tym bardziej, że estetyka wielu takich stron jest rzeczywiście na granicy pornografii. Powstaje pytanie, czy strony te powinny być dostępne w Internecie i to za darmo? Oczywiście przed wejściem na stronę pojawia się ostrzeżenie, ale nie jest ono zbyt przekonujące, np. dla nastolatka, który jest bardzo ciekaw dopiero odkrywanej sfery życia. Człowiek dorosły, nawet taki, który potem będzie tego żałował, też może zajrzeć na taką stronę z czystej ciekawości. Można powiedzieć, że jest sam sobie winien i zapewne jest to w dużej mierze prawda. Jednak pojawia się podstawowa kwestia. Na ile prawo powinno chronić obywateli przed treściami erotycznymi. W zasadzie przecież każdy dorosły obywatel powinien być w stanie sam zadecydować co chce oglądać, a co go gorszy. Czy pojawianie się „bezkarnie” coraz to nowych stron z ogłoszeniami towarzyskimi można uznać za przejaw liberalizmu czy już za jakąś drogę ogólnego upadku moralnego? Mimo wszystko skłaniamy się ku temu pierwszemu określeniu. O ile można mieć pretensje do sprzedawców w kioskach wystawiających na widok pisma pornograficzne, o tyle właściciele stron z ogłoszeniami nie narzucają się w ten sposób ogółowi. Ich działalność należałoby jednak uznać za przejaw wolności, dostępności pewnych treści, a nie ich propagowanie.

Zostaw odpowiedź